Szukaj na tym blogu

wtorek, 22 czerwca 2010

Od 2 dni Mała próbuje przewracać się z pleców na brzuch :) Zabawnie wygląda jak się wkurza kiedy jej się nie udaje, a że na razie się jej jeszcze nie udaje to wkurzania jest sporo ;) Ale robi postępy w rozwoju, to najważniejsze.

Zastanawiałam się ostatnio co to właściwie oznacza być macho. Zastanawianie zaczęło się od spostrzeżenia. Oto spostrzegłam kilka tygodni temu z okna mojej sypialni pewnego pana, który właściwie codziennie o tej samej porze mężnie kroczy na spacer z małym bąblem w wózku ubranym zazwyczaj na różowo. Zakładając że nie mamy do czynienia z tragedią życiową i że w tym czasie partnerka leży w kąpieli z bąbelkami, widok naprawdę fajny. Dalej zastanawiałam się nad tym czy ów pan zmienia nagle kierunek jazdy widząc na horyzoncie grupę innych panów, lecz nie z grzechotką a piwem w dłoni. Oczywiście ze wstydu, że taki z niego zafajdany pantoflarz i zamiast przed tv z piwskiem oglądać Mistrzostwa Świata w piłce nożnej (jest jakiś skrót na to??) to lata po dworze z wózkiem. Kolejna moja myśl - czy z własnego wyboru chadza na te spacerki czy ma partnerkę zołzę. No i tutaj dochodzimy do sedna przemyśleń - czy w dzisiejszych czasach mamy nadal podział na role typowo męskie i damskie, czy są rzeczy, których facetom po prostu nie wypada robić, albo trochę wstyd robić? Co oznacza w dzisiejszych czasach bycie macho? Kiedyś sprawa była jasna - baba w domu dogląda dzieci i gospodarstwa (albo w zależności od majętności leży i pachnie) a facet zapitala w polu i pije bimber (lub w zależności od majętności coś bardziej wysublimowanego). Dziś niejednokrotnie baba może więcej wypić, lepiej zaorać pole a facet leży, pachnie i wklepuje kremiki (http://www.youtube.com/watch?v=K_ltTL6DOyg&feature=fvw). Jakie ma o odniesienie do rodzicielstwa? Czy pan zza mojego okna jest "miękką pizdą", którą wykorzystuje kobieta czy właśnie odwrotnie? Jak dla mnie odwrotnie. Nie ma z mojej perspektywy nic bardziej męskiego i pięknego niż mężczyzna, który potrafi wznieść się nad swoje męskie ego (i wyrzuć ze świadomości tradycyjny podział ról) i z uśmiechem zmienić pieluchę, wyjść z wózkiem czy przytulić swoje dziecko. Bycie macho macho jak dla mnie jest wtórne, nudne i słabe. Cieszy mnie, że mam w domu mężczyznę, który potrafi mi pomóc w opiece nad Małą, nie boi się tego i nie ucieka od tego. Mężczyznę dla którego opieka nad dzieckiem w pełnym wymiarze to nic wstydliwego i niemęskiego. Lubię patrzeć jak zajmuje się Małą, bo wiem, że Mała potrzebuje tego. Potrzebuje innego niż mój dotyku, innego rodzaju aktywności, innego głosu i sposobu opieki. Mam nadzieję, że będzie tak zawsze i że dzięki temu Mała wyrośnie na dowartościowaną i pewną siebie kobietę. Tego bym sobie bardzo życzyła :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz