
Dawno nic. Tak się złożyło. Trochę się działo. Mała miała kolejne szczepienie, więc trochę stresiku było. Zawsze się denerwuję szczepieniami. Mam obawy co do ewentualnych powikłań poszczepiennych. Naczytałam się chyba głupot na forach internetowych i tak to potem wygląda. Fora internetowe to zmora dla wszystkich kobiet w ciąży i młodych niedoświadczonych matek. Nigdy nie powiem, że fora internetowe pomagają czy uczą. Błędem jest jak sądzę ich postrzeganie. Przez wielu jako cenne i kompetentne źródło informacji (przeze mnie też do czasu). Jednak jak sobie człowiek uświadomi, że na tekie forum internetowe może wejść każdy i czytamy rady np. Zosi z Pścimia Dolnego o mentalności krowy rozpłodowej, to wtedy już nie jest tak kolorowo i kompetentnie. Wszelkim forom internetowym dla mam i kobiet w ciąży mówię więc stanowcze NIE!
Znalazłam ciekawy artykuł. o taki: http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1506050,1,dzieci-w-polsce-sa-chorowite-czyja-to-wina.read
Szczególnie mnie w nim poruszyły słowa prof Anny Dobrzańskiej, skądinąd krajowego konsultanta w dziedzinie pediatrii: "Co doprowadziło do tak katastrofalnego stanu? (zdrowia dzieci w Polsce) Prof. Anna Dobrzańska, krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii, uważa, że to cena postępu medycyny: – Wiele wcześniaków jeszcze 10 lat temu nie miałoby szans na ocalenie. Heroiczne ratowanie noworodków urodzonych dwa, trzy miesiące przed terminem skutkuje niedojrzałością organizmu, który nie potrafi nadgonić czasu, jaki powinien spędzić w łonie matki – stąd u takich dzieci przewlekłe choroby płuc, zaburzenia wzroku i słuchu. (...)"
Sama nie wiem jak się sensownie do tego odnieść, to dość kontrowersyjne słowa, a padają z ust specjalisty. Z jednej strony postęp medycyny ratuje życie a z drugiej obniża jego jakość w przypadku wcześniaków. Będąc w szpitalu po urodzeniu Małej leżałam w jednym pokoju z dziewczyną, która urodziła w 32 tygodniu. Córeczkę. Oczywiście dzidzia leżała na oddziale wcześniaków i przez blisko tydzień patrzyłam codziennie na zmagania tej dziewczyny z całą ta sytuacją. Mała oczywiście cierpiała na wiele powikłań, problemy z oddychaniem, wagą, która raz w górę raz w dół - a przy wcześniakach wypis ze szpitala następuje dopiero po przekroczeniu konkretnego pułapu wagowego. Nie była bardzo silna i z trudnem przychodziło jej nadganianie, co wiązało się z perspektywą przynajmniej miesiąca w szpitalu. Szczerze współczułam. Do tego wszystkiego dochodził jeszcze paniczny strach tej dziewczyny przed wypisaniem do domu, bo jak sama mówiła nie wie jak sobie radzić z wcześniakiem a zostanie w pewnym momencie zupełnie sama. Koszmar. Przy tym wszystkim jednak miała wielką wolę walki o życie córeczki i optymizm, że wszystko będzie dobrze. Mam nadzieję, że tak się właśnie stało, żałuję bardzo, że nie wzięłam namiarów na nią. Tak to już jest jednak, zbyt byłam zaabsorbowana moim cudem narodzin.
A nasz cud narodzin kończy juro 5 miesięcy i zaczyna kolejny milowy miesiąc, 6-ty. Wiele ma się ponoć wydarzyć w tym miesiącu, w sensie rozwoju. Jestem bardzo ciekawa i oczekuję z niecierpliwością. No i uff, w tym miesiącu mija prawie całkowicie niebezpieczeństwo SIDS'u.
Aż trudno uwierzyć, że minęło już 5 miesięcy ... Czas jednak nie stoi w miejscu ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz